piątek, 30 stycznia 2015

Moje dziecko jest ćpunem!

Reklamy medycznych suplementów diety dla dzieci denerwowały mnie od dawna. Ale wczoraj aż mną zatelepało. Podczas 20 minutowej jazdy samochodem, w radio usłyszałam 6 reklam suplementów diety, w tym jedna po drugiej reklamy: apetizera - "by niejadek zjadł obiadek" - oraz limitków, rzekomo ograniczających apetyt na słodycze! Osobiście staram się unikać tego typu produktów. Ale ile jest matek, które podadzą dziecku syropek lub kropelki w trosce o jego zdrowie? Przecież to niemożliwe, żeby prawo pozwalało na sprzedaż czegoś, co dziecku zaszkodzi.


Na jednych z pierwszych zajęć z marketingu, jakie miałam na studiach, omawialiśmy "rodziców" jako najłatwiejszą do sterowania grupę docelową. Reklamy produktów dla dzieci perfidnie wykorzystują nasze emocje! Bo kto nie chce dla swojego dziecka jak najlepiej? Szczególnie w dzisiejszych czasach. 30 lat temu matka pracująca na dwa etaty wracała do domu i miała świadomość konieczności zapewnienia dzieciom posiłku i ściągnięcia ich z podwórka o odpowiedniej godzinie, aby zdążyły odrobić lekcje. I tyle! Ewentualnie mogła wychowawczo dać pacholęciu w dupę za wybicie piłką okna na klatce schodowej. A gdy dziecko sprawiało problemy - była to tylko wina niegrzecznego gówniarza, który matki i jej krwawicy nie szanuje. Nie twierdzę, że brak świadomości wpływu postępowania rodziców na zachowanie dziecka był pozytywem tamtych czasów, ale miał jedną zasadniczą zaletę - ograniczał rodzicielską frustrację. Dzisiaj w matkę niemal od momentu poczęcia dziecka wtłaczane są wyrzuty sumienia. Nie jest ważne jak postępuje - otoczenie zawsze pokaże jej, że wszystko może robić lepiej. Dzisiejsza matka czuje się winna za każde niewyraźnie wypowiedziane przez jej dziecko słowo, za każdą krostkę i za każdy szczegół, którym jej dziecko różni się od obrazu dziecka idealnego. Taka matka jest niezwykle podatna na wszelkie działania marketingowe, tym bardziej te stosowane przy sprzedaży produktów, które bez wysiłku mają w cudowny sposób naprawić jej nieidealnego bobasa. Działania, które wykorzystują nasz podstawowy instynkt przetrwania gatunku, czyli nic innego, jak chęć zapewnienia swojemu potomstwu jak najlepszych warunków życiowych. I założę się, że istnieje masa ludzi, którzy dają się na to nabierać.

 Poza tym zastanówcie się, co to za metoda wychowawcza? Poprzez podawanie dzieciom tego typu środków uczymy je, że na każdy kłopot znajdzie się magiczna pigułka. Po co uprawiać sport, po co zdrowo komponować dietę? Po co się uczyć? Złe wyniki w nauce to wina braku koncentracji, a tej przypadłości pozbędziemy się za pomocą musujących tabletek "sesja". Nie działa? Ojej... to znaczy ciężki z nas przypadek.

I jeszcze najgorsze zagrożenie - uzależnienie od leków. Podawanie dzieciom syropków, tableteczek i pigułek to świetna droga do zapewnienia im takiej przyszłości. A na uzależnienie od leków, Drodzy Państwo, często się umiera. Niestety z własnej woli wychowamy pokolenie ćpunów.




Uważam, że brak zakazu reklamy suplementów diety i lekarstw jest zwyczajnie skandaliczny! 

PS. pamiętacie, co działo się Colinowi z "Tajemniczego Ogrodu"? 

96 komentarzy:

  1. Mnie ostatnio rozwalił tekst męża, że może byśmy kupili coś na sen dla młodej "reklamowany w tv"...zapytałam go czy upadł na głowę!!!
    faszerować dziecko lekami aby wcześniej chodziło spać?!
    Masz rację. Niedługo będzie tabletka na ...WSZYSTKO. Ja jak tylko widzę taką "tabletkową reklamę" to nóż mi się w kieszeni otwiera. staram się uświadamiać na razie tylko młodego, że to samo "złooo"...
    Przypomiałaś mi piękną książkę...musze podrzucić ją Synowi...
    A Colin był schorowanym chłopcem. ten moment gdy o własnych siłach idzie do Ojca....;) To tylko dowód na to, aby nie odwracać się od natury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Colin był zdrowym chłopcem, doprowadzonym do choroby przez nadgorliwość i nadopiekuńczość ;)
      Książka - jedna z moich ulubionych w dzieciństwie :D

      A reklamy - sama kiedyś się dałam nabrać i kupiłam sobie hydrominum ;)

      Usuń
    2. masz rację ...nic mu nie było, a tylko "dzięki" otoczeniu - chorował...
      ja też widzę jak bardzo to co nas otacza ma wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie...czasem warto zrobić czystkę wokół siebie od toksycznych ludzi lub zmienić nastawienie...gdy choruje dusza, choruje też ciało...ściskam

      Usuń
    3. Jak zobaczyłam reklamę tego syrop na zasypianie to mnie trafilo!Ręce mi opadły jak mama mojej małej pacjentki zapytała czy nie lepiej byłoby podać małej lizakow vocaler junior na bol gardła:/...a tam przede wszystkim tona cukru w składzie...

      Usuń
    4. i vocaler junior poleca "lekarz" który gra w "Trudnych sprawach" :D

      Usuń
    5. kurde, nie oglądam telewizji. Chyba zacznę :D

      Usuń
    6. Hydrominum to zdaje się bratek i pokrzywa, dobrze robią na poziom żelaza, na cerę i wzmagają diurezę ;) Tyle że koszt ziół to jakieś 5 zł, a hydrominum - dwadzieścia parę :P

      Usuń
    7. Jak mawia mój lekarz wszystko w granicach rozsądku. Każdy z tych " leków" czy suplementów ma swoje zastosowanie ale tylko dla tego aby się sprzedawał wynajduje się na niego potrzebę. Tak się składa że pracuje w reklamie i większość moich klientów to firmy farmaceutyczne czasem robie to sam a czasem oni wymyślają chorobę która winna wzbudzić niepokój. Żyjemy w takich czasach gdzie diabeł tkwi w szczegółach a to co nam pomaga na jedno szkodzi na drugie. Nie bedę się rozpisywał co szkodzi na co i jak bardzo bo byście bały się szafek pootwierać. Faktem jest że jesteśmy w ścisłej czołówce sprzedaży leków a wynika to z naszej narodowej cech że wszystko wiemy najlepiej. Więc po co mi lekarz jak wiem co brać... Mleko i miód, cytryna i imbir i żadnej Coca coli.
      Pozdrawiam Piotr

      Usuń
    8. Piotrze, tak się składa, że jestem związana w pewnym stopniu z branżą reklamową ;) Doskonale rozumiem, o czym mówisz :D

      Usuń
    9. Piotrze zgodzę się ze wszystkim poza stw "po co mi lekarz sam wiem najlepiej" właśnie wszystkie syropki od dr dostajemy ;) a sama lecze corki domowymo babcinymi sposobami ale cóż się dziwić przecież namawianie na szczepienia skojarzone PŁATNE podobnie działa ;)

      Usuń
    10. Ja podaję dziecku (11-m) viburcol kiedy nie może spać i się wyciszyć przy ząbkowaniu. Uważam, że lek/suplement można stosować jeżeli występuje taka potrzeba. Nigdy codziennie jako część diety.

      Usuń
  2. Jak ja się z Tobą zgadzam !!! Słyszę o suplementach to aż mną ściska. Magiczne syropki, pigułki na wszystko, dla wygodnych rodziców.
    Po co poświęcić dziecku czas przy posiłku, jak można zdać się na syropek. Po co inwestować czas w czosnek i hartowanie, jak magiczna żelka zadba o odporność...mnóstwo tego. Wszystko oczywiście naturalne. Schylam się więc ku ziołom w czystej postaci, witaminom z drzewa i hartowaniu mrozem. Osiem lat bez antybiotyku u starszaka, jest dla mnie wystarczającym potwierdzeniem, że robię dobrze.

    Skusiłam się raz na syropy odpornościowe i bardzo szybko wróciłam do tradycyjnych specjałów z cebuli, czosnku i miodu. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się kiedyś skusiłam na hydrominum dla siebie :/ Ale jak przeczytałam skład, doszłam do wniosku, że to bez sensu. Z pokrzywy to ja sobie mogę taniej herbatkę zrobić ;)

      Usuń
    2. Niektórym się nie chce szukać prostych, dostępnych odpowiedników, a mamy je w zasięgu ręki :)

      Usuń
    3. Rany, jak miło się czyta takie artykuły i komentarze :)
      Dokładnie! Czosnek, cebula, miód, cytryna, zioła i - kto ma możliwość - własne 100% soki (malinka, aronia, czarna porzeczka, winogrona itd..., bez cukru) Nie dajmy sobie wmawiać, że rodzimy się na starcie z wyimaginowanymi przypadłościami, na które kartele farmaceutyczne mają rozwiązanie. Więcej zaufania w możliwości własnego organizmu. Jeśli ktoś wierzy w Boga, to niech pomyśli, że On raczej się nie pomylił ;)
      Reklamy ogólnie działają mi na nerwy, ale te dotyczące farmaceutyków to już bezczelność w najgorszym tonie. Jeśli z jakichś ($) powodów mogą być wyświetlane w naszym kraju, niech przynajmniej wszystkie zmienią tekst na " (...) Pamiętaj, że każdy lek NAWET właściwie stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu..."

      Genialny rysunek pod artykułem :D
      Dzięki i pozdrawiam ciepło!
      psychotata

      Usuń
    4. Niestety nam nie pomogło to wszystko córka poszła do pkola na 5 lat i masakra a okaz zdrowia do tego momentu i te produkty które pani wymieniła są u nas na porządku dziennym plus ogólnie nie chorowanie i brak antybiotyków i wszelakich specyfikow

      Usuń
  3. Właśnie mnie dziś reklama limitków wku...i post miałam pisać ale mnie ubiegłaś :) Żelki...tona cukru i to ma niby dawać odporność??? Ja za takie specjały podziękuję

    OdpowiedzUsuń
  4. oh....mogę się śmiało pod tym pospisać.....tak jest. nowe pokolenia mamy coraz słabsze...coraz więcej jest ciężkich śmiertlenych chorów typu rak wśród dzieci....maluszki już rodza się chore....kiedyś tyle tego nie było. z czegośto się bierze od czegoś zaczyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie demonizowałabym aż tak. Wydaje mi się, ze kiedyś też rodziły się chore dzieci, tylko nie docierały do nas te informacje. Teraz wystarczy przewinąć tablice na fejsie, nie ma szans, żeby nie trafić na jakiś apel o pomoc. A poza tym poronień kiedyś było więcej - teraz farmakologicznie podtrzymuje się ciąże.

      Usuń
    2. Oczywiście że się rodziły chore, ale szybko umierały. Informacje na temat śmiertelności dzieci we wcześniejszych wiekach to chyba nie jest jakaś tajemna wiedza. Teraz medycyna pozwala przeżyć słabszym, więc wydaje się, że jest ich więcej. Np. kiedyś dzieci z cukrzycą nie dożywały raczej dorosłości a teraz jest to normalne. Niestety często na zapas dając lekarstwa osłabiamy te zdrowe "egzemplarze"

      Usuń
    3. Uwielbiam stwierdzenie że dawniej tego nie bylo albo tyle tego nie bylo ;) jasne ;) juz po części odp powyżej panie tak nie było bo co drugie dziecko umieralo do 1 rz. Juz nie mówiąc ze wszelakie wady genetyczne serca itp zaraz po porodzie ;)o poronieniach nawet nie wspomnę faktycznie dzieci tak nie chorowaly bo grypa przyszła raz i 3/4 dzieci w wiosce zabiła. Tak jak teraz matkom sie cos dzieje ze wlasne dzieci zabijaja ;) zawsze zabijaly i to dawniej duzo czesciej tylko kto wiedzial? Umarlo slabe bylo ;) albo nawet nikt o ciazy nie wiedzial zakopala na polu i wszystko. Główne powody ze czegos nie bylo to brak leków antybiotyków i zabijaczy temp i nie mówiąc ze nie było mediów do przekazywania i bombardowania nas inf z całego swiata :) dawniej to nic nie było chorób ciąż przed ślubem dzieciobojstw ani wirusów nawet ;) haha tylko dzisiejszy Rotawirus nazywał się dawniej czerwonka ;)

      Usuń
  5. Zgadzam się z Wami drogie Panie :) ale z jednym wyjątkiem.Ponad 3 lata temu neurolog poleciła podawanie Vitamarin Junior mojemu synowi na koncentrację, rozwój mózgu itp. Młody od 3 lat wcale nie choruje nawet kataru nie ma.A co do syropu na spanie to już przegięcie ! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co innego. Jeżeli lekarz poleca, to co innego. Wszystko w granicach rozsądku ;)

      Usuń
    2. To że lekarz poleca, nie znaczy że ma rację.
      http://www.sciencebasedmedicine.org/if-you-dont-buy-this-supplement-for-your-child-youre-a-terrible-parent/#more-33609

      Usuń
    3. Ciekawe lekarz mi coś zapisuje ja tego nie podam po czym będzie moja wina ze dziecku coś jest bo nie zastosowałam się do zaleceń...

      Usuń
  6. Videoblog pracownicy fabryki psychosuplementów dla dzieci. Polecam! :D
    https://www.youtube.com/watch?v=QyNgRBN8igQ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Fantastyczny! Spodziewałam się teorii spiskowych, a tu taka perełka ;)

      Usuń
  7. Co do leków używaliśmy apetizer u starszego bo z jego wagą lekarz przerażenia w oczach dostawał i nic to nie dało, zaczął dorastać jeść za trzech i rosnąć i nadal Oświęcim się kłania. Suplementy diety też próbowaliśmy bo chłopcy mają slabą odporność ale po co stosować coś co nie daje efektów? Jedzą owoce i warzywa, cukierki i wychodzą na dwór, nie chcą spać, koszmary nocne melisa z sokiem truskawkowym pomaga, nie ma to jak psychika...mamo to ten lek na kaszel co reklamują? Jasne, synu...a w butelce syrop z cebuli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój syn je za pięciu, ale jest chudy jak patyk. Taka jego uroda, ja sienie przejmuje ;) Ważne, że zdrowy ;)

      Usuń
    2. Moja córka okaz zdrowia 4 lata nie chorowała prawie w ogóle a jak coś sama sb radziła ze zdrowej ciąży prawidłowego porodu karmione chce jakiś czas je wsio ma apetyt nie ma dnia bez jogurtu owoce warzyw mieszka itp miała raz przez 5 lat życia antybiotyk o to po 4 ur dopiero i co odkąd poszła do przedszkola to się posypało jej zdrowie strasznie...a miód czosnek cebula mleko i swoje robione soki to u nas codzienność. Zahartowana ur w styczniu nie bylo dnoa zima nie zima na dwor co dzien latem biega po dzialce calymi dniami i boso bywamy na wsi u tesciow nie daje zadnych sztucznych suplementow. Ale Każdy teraz choruje i brak zimy zrobił swoje...

      Usuń
  8. ależ reklama leków jest reglamentowana... tylko niewiele z tego wynika :) zresztą reklama suplementów też podlega ograniczeniom tylko innym. Twój tekst jest fajny, aż szkoda że pewnie Główny Inspektor Farmaceutyczny go raczej nie przeczyta...
    Ciekawe, że obecnie już nikogo nie bulwersuje zakaz reklamowania papierosów czy alkoholu w określonych godzinach, a reklamy leków jak najbardziej mogą być i to o każdej porze dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! Z pewnością sprawdzę jak te przepisy wyglądają. Strasznie jestem ciekawa :)

      Usuń
  9. Tylko w Polsce to tak wyglada. My mieszkamy w Anglii gdzie wszystkie leki dla dzieci sa za darmo (z recepta). Dzieciakom podaje sie tylko to co jest naprawde potrzebne, i to pod kontrola lekarza nie sponsorowanego przez zaden koncern farmaceutyczny, bo rodzice nie sa glupi i sami z wlasnej kieszeni nie beda wydawac pieniedzy na fanaberie. Dzieciaki tych suplementow nie potrzebuja to producenci zarabiaja grube miliony na naiwnych rodzicach! Straszne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas lekarz potrafi przepisać 5 syropów na jedno przeziębienie :/

      Usuń
    2. Zmieniłabym lekarza.

      Usuń
    3. U nas to samo wszystko co "musze" podać dzieciom to od dr ja sama nic nie daje a od dr zestaw syropkow...oczywiście dlatego cudzysłów bo nie daje wszystkiego...daje jedynie imunoglukan i to od nie dawna ale to jedyny produkt z tych wszystkich co nie ma barwnika aromatów itp badziewia i nie jest reklamowany ;)

      Usuń
  10. Świetny wpis!

    a co do kolegi powyżej, to o angielskich dzieciach mówi się, że chorują najwięcej w Europie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I są najgłupsze w Europie ;)

      Usuń
    2. Miało być NAJGRUBSZE ;)

      Usuń
  11. Tak mi się skojarzyło: https://www.youtube.com/watch?v=QyNgRBN8igQ ;)

    (P.S. to oczywiście żart, ale chyba coraz bliższy realizacji w rzeczywistości...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam! Ktoś wcześniej podlinkował. Genialne!!!

      Usuń
  12. Podpisuję się pod wszystkim! Zasatanwiałam się ostatnio jak to możliwe, że te reklamy są dozwolone :( Nie mam telewizora, nie mieszkam w PL, jestem przeciwna suplementom i lekom, jeśli nie ma takiej potrzeby. Wydawałoby się, że nie ma problemu, a jednak! Co się nasłucham od babci, że jestem złą matką, dziecku zdrowia odmawiam! Przecież jak w telewizji mówią, to znaczy, że dobre :( Ch** mnie strzela! Każdy przyjazd do PL to dla mnie katorga i nieustanna czujność i walka, żeby babcia nie wrzuciła dziecku jakiegoś śmiecia, dla jego dobra :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety starsze pokolenie wierzy, ze wszystko co pokażą w telewizji, jest dobre :/

      Usuń
  13. Amen !
    Też dzisiaj skinałam słuchając radia.
    To jakaś porażka.
    Oczywiście wszystkie te syropki mają konserwanty, barwniki -same cudeńka. Jak uderzysz ręką w stół to odezwą się, że "wszystko jest w dopuszczalnych ilościach".
    Ciekawe czy ktoś kiedyś zliczył ile wcinamy w ciągu dnia tych świecidełek w składach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się aż tak strasznie nie spinam i pozwalam czasem dzieciom na słodycze czy chipsy i inne niezdrowości, ale na co dzień staram się, żeby jedli zdrowo. :) W przypadku gdy mam do wyboru produkt naturalny i z dodatkami, zawsze wybiore pierwszy nawet za wyższą cenę :)

      Usuń
    2. Anna L bardzo podoba mi się Twój wpis jaki odp pod komentarzami :) ja też się nie spinam aż tak bardzo od 2 chipsow i słodyczy w miarę rozsądku nic się nie stanie choć teraz mam mniejszy wpływ na to co jedzą bo przedszkole i nie wszystko mi się podoba (np dają makaron pełnoziarnisty ale jak jest z serem to posypuja cukrem) ale bez przesady nie będę bić piany o to. Ale jednak jak mam wybór to wybiorę lepsze za wyższa nawet cenę. Choć obrazki i wspomnienia z lat 80 ludzi 30+ pokazują jak było fajnie jak myśmy jedli chleb z cukrem owoce nie mylę oraz słodycze które teraz uchodzą za niezdrowe i jakoś zyjemy. ..ano zyjemy ale świadomość i składy na opakowaniach mamy i trzeba z tego korzystać. Choć szczęśliwy ten kto zyje w nieświadomości ;)

      Usuń
  14. A ja jak czytam niektore komentarze to widze kolejny znak czasow: a to innym matkom (bo przeciez nie mnie, ja taka ladna, madra i idealna mama jestestem) nic sie nie chce, a ne przezytaja, a nie kupia pokrzywki tylko jakis suplemencik bo nic sie tym innym mamom nie chce. Nie poswiecaja czasu na jedzenie (???? ... jak zyje takiej matki nie spotkalam) tylko suplemenciki daja. To ze reklamy wzbudzaja poczucie winy o najlepszej docelowej grupy jak matki to maly pikus, najgorsze sa inne (idealnea jakze) mamusie.
    Ja mieszkam w Holandii gdzie o dzieci sie dba ale sie nie swiruje z zadnymi suplementami (jedynie witamina D do 4 roku zycia), nie swiruje sie z ubieraniem, hartuje sie dziecko a male Holendrzaki sa wielkie,zdrowe i rumiane. Do przedszkola chodza zakichane, zakatarzone i nikt nie robi problemu. Maja sie hartowac. I co najwazniejsze, nie ma idealnych mamus, ktorym sie 'wszystko chce".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię. Daje do myślenia :)

      Usuń
    2. Oj tak, tez uwielbiam dyskusje cudownch mam, a kazda z nich ma idealne dziecko, ktore samo zasypia i przesypia noce od urodzenia, na nocnik zaczelo wolac nim zaczelo mowic. W wieku roku buduje zdania na miare Pana Tadeusza i moznaby tak dlugo dlugo pisac, bo zadna nie przyzna sie do porazki

      Artykul wart przeczytania
      http://kobieta.onet.pl/zdrowie/psychologia/trendy-w-wychowaniu-dzieci/8bshj

      Usuń
    3. Ojjj ale prawda w czystej postaci! Ja bym chętnie różne rzeczy robiła albo nie robiła ale ta ocena społeczeństwa czy jestem dobra czy zła matka i jak bardzo dobra czy zła mnie dobija. Cokolwiek zrobię czy nie zrobie i tak będzie źle. I to właśnie nie przez inne mamusie tylko właśnie ogólnie społeczeństwo a zwłaszcza tych którzy jeszcze nie mają dzieci albo mieli bardzo dawno. O byle plamke na bluzce zaraz będę miała opinie ze nie dbam o dziecko. A moje dzieci faktycznie zasypiaja same starsze może nie od ur ale od 2 mca zycia śpi całe noc od 5 rz sobie samo robi pić kanapkę itp ale to z mojego lenistwa ;) tylko ze ja zawsze twierdzę że nie ma idealnych mam ani dzieci bo ogólnie ludzi takich nie ma. Każdy ma prawo popełniać błędy. Ale z tego co widzę jest właśnie parcie ze matka musi być idealna...a jak nie jest znaczy ze nie powinna mieć dzieci! Jak się przyznaję bez bicia ze moje dziecko od pampersowalo się dopiero przed 3 rz a zaczęło mówić po 2,5 to czyja to wina ze nie wcześniej? Moja! Bo na bank coś źle zrobiłam zaniedbalam etc. I to wszechobecne ocenianie mnie tak irytuje i ze każdy wie co dla mojego dziecka najlepsze oprócz mnie ;) ja jak cos mowie ze moja wina i dlaczego albo zastanawiam sie gdzie popelnilam blad? także dlatego matki się kreują na idealne bo tego wymaga społeczeństwo :( smutne ale prawdziwe choć w życiu realnym tak tego nie widzę raczej normalne zdrowe podejście tylko w necie się tak jedzie po markach jak to widać powyżej...a co jest złego w pochwaleniu się ze moje dziecko mówi na rok? Jak jest czym to powinno się chwalić :)

      Usuń
    4. PS i w moim pkolu właśnie katar o kaszel nie jest powodem do nie przeprowadzenia dziecka na zajęcia wręcz przeciwnie co oczywiście bulwersuje i jest nieodpowiedzialnym zachowaniem...sorry a jak ma się uodpornic na wirusy? A właśnie im bardziej leniwa matka tym samo dzielniejsze dziecko mówiłam to ja matka której się "wszystko chce" ;) sesese

      Usuń
    5. W Holandii zatem sa same glupie, leniwe i nieodpowiedzialne matki. Do przedszkola nie mozna jedynie z goraczka i biegunka. Bosze jak ja uwielbiam zyc w kraju takich matek. Inna komentatorka zwrocila uwage na oczekiwania spoleczne wobec matek. Tez sie z tym zgadzam. Ostatnio moja corka dostala histerii w aptece, chyba z 15 minut tarzala sie po podlodze. Co robilam w tym czasie? Ano dziekowalam , ze to apteka w Holandii a nie w Polsce, gdzie odrazu dostalabym "dobre rady" albo uwagi o tym jak bardzo zla jestem matka, ktora wychowuje nie tak jak powinna. A co robila holenderska widownia patrzac na malego wyjca. Ano nic. Jedna z pan aptekarek puscila do mnie pelne zrozumieia oko (pewnie tez ma takiego w domu) i wszyscy w zgodzie czekalismy na koniec przedstawienia.
      Moje dziecko idzie czasem poplamione do przedszkola, bo nikt na to nie zwraca uwagi. Nie drze przed kazdym wyjsciem, ze mala zdarzy sie ubrudzic. Niech sie brudzi.
      Czasem ubierze sie jak klaun, bo ma taka fantazje i ja jej w tym nie przeszkadzam, bo i po co.
      Fajne jest zycie takiej mamy i dziecka.

      Usuń
    6. Zgadzam się ze wszystkim! I właśnie takie matki i dzieci są szczęśliwe. Choć ja żyję w pl i właśnie czuje ta presje ale w necie nie w realu. Tak samo właśnie zwłaszcza matki między sobą wiedzą i nie dziwią się wręcz właśnie to przysłowiowe oczko sb puszczają. Ale co ludzie w necie wypisują...ogólnie 90% społeczeństwa rodziców nie powinno mieć dzieci lub nazywa się patologia. A jak jest syt opisana wyżej o tarzaniu się to zaraz jest ocena jakie nie wychowane dziecko i ze matka nie nadaje się na rodzica. A jak nic nie robi tylko czeka az mlode sie wytarza to "i nic nie robi" to Brak podstawowej wiedzy nt rozwoju i ze np u dwulatka to norma ale wiesz "oni nie muszą tego znosic" ech zazdroszczę życia w normalnym społeczeństwie które nie dziwi się rzeczom normalnym i nie musi być wsio idealne :) w moim pkolu tak samo tylko gorączka i biegunka/wymioty wyklucza. Nie wiem moze to w necie ludzie się tylko tak jada po matkach bo w życiu codziennym spotykam się z większym zrozumieniem i nie ocenianiem tak jak piszesz w Holandii. Ja sama nie raz oczko puszczam czy uśmiecham się wymownie "znam to" albo po prostu się nie gapie. I rozmawiając z ludźmi każdy ma zdrowe normalne podejście a w necie wysyp...

      Usuń
  15. polecam książkę "Skutek Uboczny Śmierć" Virapena o rynku wyrobów medycznych. W końcowym rozdziałach jest opisane jak to przemysł farmaceutyczny znalazł sobie nową niszę w postaci leków i suplementów dla dzieci (głównie na tzw. ADHD). Wiadomo - każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej.. co gorsza nieświadomi i działający w dobrej wierze rodzice bardzo chętnie faszerują pociechy nawet silnymi psychotropami! Co do reklam suplementów to mnie szczególnie denerwuje ten chroniący mleczne zęby, no masakra! Zgadzam się, że może wyrosnąć nam pokolenie ćpunów, bo przecież od małego wciskamy coś do łykania naszym pociechom..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie okazało się, ze ADHD to ściema była? Czy tylko mi się wydaje?

      Usuń
    2. Czytałam,Ze- ściema... :-S Wpis rewelacyjnie czytelny,oby stał się skutecznym! GratGratuluje!

      Usuń
    3. Co to się dzieje? Staram się pisać bez błędów,a tu - jakieś "krzaki"... ;-)

      Usuń
    4. Co to się dzieje? Staram się pisać bez błędów,a tu - jakieś "krzaki"... ;-)

      Usuń
    5. Czytałam,Ze- ściema... :-S Wpis rewelacyjnie czytelny,oby stał się skutecznym! GratGratuluje!

      Usuń
  16. Może nie mam dzieci.. ale sama jestem żywym przypadkiem ze reklamy robią swoje.. jestem zwoleniczka naturalnych metod na odporność i proszę od 9 lat nie byłam na nic chora (oprócz zoltaczki) to zdrowa rydz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odporności, pogratulować :D Nie żółtaczki ani braku dzieci ;) :D Chociaż to drugie... ;)

      Usuń
    2. dzieci trzeba mieć, ja jestem za tym, ale najpierw dobry mąż by się zdał :) na razie bawię dzieci koleżanek i uczę ich zdrowego odżywiania :)

      Usuń
    3. Ojjj jak się zgadzam! Właśnie dzieci trzeba mieć szkoda ze nie wszyscy to rozumieją...

      Usuń
  17. U mnie córka bierze tylko omegamed odporność,nawet zimą często wychodzimy na długie spacery i mimo wrodzonego niedoboru odporności ma się bardzo dobrze. A skarpety i buty w domu ściąga z prędkością światła ;-) Ja jako dziecko dostawałam Vibovit,Visolvit, Multisanostol i wcale taka zdrowa nie byłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaje, ze świeże powietrze to podstawa :)

      Usuń
  18. Moje dziecko wie że reklamy kłamią a ma dopiero 4 lata. Na przeziębienie pije sok malinowy od babci z piwnicy, wodę z miodem cytryną i imbirem. Wie że w nim 2 witaminy są przykrywką dla sumienia rodziców. Co nie zmienia faktu że czasem o nie poprosi. Ale jest już świadomym konsumentem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja 6 latka to samo :) a jak reklamują napoje gazowane to pyta czemu mówią takie kłamstwa ze jest lepszy jak to nie prawda! Wręcz się denerwuje ;)

      Usuń
  19. Co prawda dzieci też jeszcze nie mam, ale na takie reklamy reaguję wręcz alergicznie. Jak byłam mała to nie było takich specyfików, każdy sobie radził i było o niebo lepiej. Mój partner jest po marketingu i na szczęście też reaguje na tego typu reklamy wręcz z pogardą. Ja osobiście jestem po pedagogice wczesnej edukacji. Jedyne, co mi zaszczepili - pierwsza zasada - nie szkodzić! A jak będzie w przyszłości funkcjonowało dziecko, któremu od najmłodszych lat do posiłku podaje się "deserek" w postaci garści tabletek, kilku syropków i innych suplementów? O tym zazwyczaj już się nie myśli.
    I zgadzam się z poprzednikami - reklama z syropkiem na spanie pobiła wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam było, ale nie aż tyle. I nie było tak reklamowane...

      Usuń
  20. Nie było? Poczytaj wyżej wpis NudnaMatkaGigi ;) a tak często wspominany vibovit z dziecinstwa wspaniałych lat 80 ;) właśnie nawet się mówi ze jedliśmy chleb z cukrem vibovit itp i jakoś zyjemy ;) tylko jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było, było, tylko skala trochę inna ;) Nie przypuszczano na nas takiego ataku reklamami :/

      Usuń
    2. To fakt było tego ciut mniej tzn firm produkujących i reklam ale jak już wiele osób zauważyło rodzice kierujący się dobrem dziecka są najlepszą grupa do manipulowania ja to przeżyłam ze szczepieniami wręcz usłyszałam ze nie mam sumienia ;) bo nie dałam się namówić na płatne :) zero argumentów poza ilością wkluc... ciekawe co dr obiecał przedstawiciel w zamian ;)

      Usuń
  21. Ale nie ma się co dziwić. Dzwonię ostatnio do lekarki, dzieci chore, wymiotują,biegunka, temperatura ... wiecie o co chodzi. Pielęgniarka daje mi opier.ol że nie mam w apteczce leku na wymioty, biegunkę, że jeszcze drugą porcją syropu gorączki nie zbiłam, i co ja od niej chcę jak i tak nie ma miejsc ... i mam za dwa dni z dziećmi przyjechać ...

    Podziękowałam. Poradziłam sobie sama, z lekiem jedynie przeciwgorączkowym, ale rozumiem doskonale rodziców, które idą w amoku do apteki, same stawiają diagnozę, (bo do lekarki za dwa dni, a dziecko od dwóch już gorączkowało) i kupują to, co im się przypomni, albo co poleci aptekarka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko gorączkę zbijam i dopajam w takiej sytuacji. Radzimy sobie borówkami, imbirem, itp. Dopiero jak boję się o dziecko to wzywamy lekarza

      Usuń
    2. Ja to samo to właśnie lekarze pchaja w dzieci zestawy syropkow. Sam człowiek nauczony juz doświadczeniem lepiej wykuruje w domu domowym sposobem niż ta chemia cukier i barwniki aromaty. Ja tez idę jak się boje lub gorączka wysoka utrzymuje się albo dochodzą objawy które sama już nie zdiagnozuje i nie zaradze bez lek i recepty.

      Usuń
  22. Wyjdź za mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale po południu :D Bo o 11:00 mam rozprawę rozwodową ;)

      Usuń
  23. Jeszcze raz napisze ze się zgadzam ze wszystkim zwłaszcza ze zdrowym podejściem :) co do odżywiania to nawet dietetycy mówią ze jak raz na czas np tydzień zjemy coś nie zdrowego to nic się nie stanie. Wszystko jest dla ludzi tylko trzeba korzystać z rozsądkiem znaleźć tzw złoty środek. Ja córkom ogólnie nic nie podawałam. Jakieś Wit D i K za niemowlęcia zalecenie ze szpitala po porodzie. Raz mi przepisał dr viburcol wspomniany w obrazku wtedy na recepte był i uzylam raz i nigdy więcej wyrzucilam resztę bo się przeterminowala ;) dziennie u nas w domu owoce warzywa mięso ryba z raz w tyg i z raz bezmiesny dzień czosnek cebula miód mleko to tez codziennośc ale w sobotę pozwalamy sb np na coś nie zdrowego a my na lampkę wina piwo etc. Ale odkąd córki chodzą do pkola wiadomo...non stop infekcje itp zaczęłam dawać syrop na odporność imunoglukan ale zalecany przez pediatre pkole laryngolog i inna mamę. I syrop ten jest bez barwników aromatów alkoholu (tak tak niektóre zawieraja są dla dzieci) i zamiast cukru czy syropu glukozowo-fruktozowego normalny owocowy fruktoza. Z chemii konserwant ale tego to chyba nie da się uniknąć. I tez nie sama sb go wymyśliłam ale jak już 3 osoba zaleca to ;) gorzej jak choruja to wtedy zestaw. Jedynie to z czym się nie zgodzę to z ta matka na dwa etaty 30 lat temu Hehe dziwie się bo większość mam moich kol nie pracowało moja była ewenementem...ale jeden etat 3 zmianowy. Wręcz czytałam ost opis jak to było fantastycznie być dzieckiem lat 70/80 bo bawiło się z rówieśnikami nie trzeba było chodzić do pkola i na zajęcia dodatkowe szlo się do zerówki bo większość mam nie pracowała i co dzień był ciepły obiad na który ściągaly mamy krzycząc z okna ;) teraz wydaje mi się jest presja na pracowanie mam. Bo siedzenie w domu to przecież nie praca ;) ale pozdrawiam serdecznie i świetny ten wpis! Jeszcze raz zdrowego rozsądku życzę wszystkim i trochę luzniejszego podejścia i nie oceniania po pozorach jednej sytuacji zobaczonej na ul czy przeczytane w necie ;) stereoptypy są czasem bardzo krzywdzące...

    OdpowiedzUsuń
  24. Co do imbiru, to swego czasu pijałam kawę z tą przyprawą, cynamonem i kardamonem - cudownie rozgrzewająca! A dzieciom w jakiej postaci / w jakim towarzystwie podajecie? I co z borówkami - na jakie dolegliwości?
    Jestem mamą 4-letniego przedszkolaka, od czasu do czasu spanikuję, że katar się rozhula i będziemy wycięci z życia na jakiś czas... Wtedy dorzucam coś do tranu (na którym polegam "jak na Zawiszy":) i od października do marca pijamy co roku), szczególnie coś, co podpowie pediatra... A potem staram się spojrzeć na to z dystansem i myślę sobie, że to nie jest potrzebne, że lepiej zamienić na coś, co leczy, wspomaga, ale nie ma ŻADNYCH skutków ubocznych - na NATURĘ. Pamiętam z dzieciństwa mleko z miodem (teraz w niektórych środowiskach mleko jest największym złem, po czasie, kiedy się je piło, żeby być wielkim;)), syrop z cebuli...
    Proponuję nie odrzucać całkowicie nowoczesnych wynalazków i nie starać się w tym skażonym z każdej strony brakiem naturalności świecie żyć tylko i wyłącznie w zgodzie z naturą, bo czasami trzeba użyć cięższej artylerii, ale robić to z głową i nie przyzwyczajać się, że zestaw syropków jest równie potrzebny do życia, jak woda.
    Będę wdzięczna za sprawdzone podpowiedzi "ze skarbnicy natury":)
    Pozdrawiam zimowo!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje się pod tym obiema rękami :) I zapraszam do nas, do zakładki zdrowie. Do tej pory mamy przepisy na syrop z cebuli oraz miksturę na odporność z żurawiny. Na pewno pojawią się też na syrop z buraków i syrop z majówek, który podaję moim dzieciom prawie codziennie. Od początku roku nie mieliśmy ani jednego opuszczonego dnia z powodu choroby :D Do tego dawka ruchu na świeżym powietrzu i możesz być spokojna.

      Usuń
    2. Ja mam 6 i 4 latke ;) borówki lub jagody na biegunke tylko najlepiej z owocem bo tam te pestki są ważne :) moja mlodsza córcia miała mocno obniżona odporność w wieku nie całych 2 lat przez chorobę ukl moczowego i od tego momentu je mleko krowie tylko kupuje świeże (nie spożywcze ani uht) i je je z płaska łyżeczka miodu i lepiej o wiele okazy zdrowia siostry sobie radzi teraz z infekcjami odkąd poszła do przedszkola. Także jagody i mleko z miodem mam sprawdzone teraz bd robic syrop z cebuli bo mam dość zestawu syropkow koleżanka (mama z gr starszej corki) zaczęła stosować bo mała non stop katar i kaszel i działa oczywiście jak grubsza sprawa to nie ma zmiłuj ale póki się da warto próbować babcine sposoby :) kupuje tez zamiast drogich barwionych syropkow tani i dość naturalny choć cukier ma prawoslazowy.

      Usuń
  25. Trafiłaś w sendo. Również nie cierpię tych reklam. Na szczęście podchodzimy z mężem do tego tematu z głową i po prostu śmiejemy się z tych spotów. Tylko nasze dzieci nie są już tak odporne i nie raz pytały o te lizaki na gardło. Wtedy mi im przyrządzamy pyszny syrop z buraków, o i to nasza odpowiedź na wszelkie problemy z gardłem. Tyle w temacie. Nie trujmy naszych maluchów, jest przecież tyle naturalnych i o wiele TAŃSZYCH sposobów walki z dolegliwościami. Leki tylko w ostateczności.

    Asia

    OdpowiedzUsuń
  26. halo halo a może byśmy tak wyrazili swoje zdanie w jakiejś zbiorowej skardze?
    https://www.krrit.gov.pl/dla-abonentow-i-konsumentow/kontakt-i-formularze/skargi-i-wnioski/
    Trzeba tylko znać date i godzinę emisji tych skandalicznych reklam...
    Wiem, że nie od razu coś wskóramy ale być może to bedzie pierwszy ku temu krok?

    OdpowiedzUsuń
  27. Mój mąż stwierdził że gdyby brać te wszystkie leki z reklam to na kilogramy dziennie. Tylko po co?

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja powiem tyle.

    Okej, te suplementy są głupie i w większości przypadków zupełnie niepotrzebne. Ale nie rozumiem trochę takiego 'leczenia domowymi sposobami'. Owszem, często pomagają, ale moim zdaniem nie można polegać przede wszystkim na czosnku, mleku, soku z malin i innych dziwnych rzeczach. Swoje korzystne działania mają, ale nie na wszystko pomogą. Po prostu trzeba wszystko odpowiednio wyważyć i nie przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę..

    OdpowiedzUsuń
  29. zapraszam do mnie http://szablonyhiacynty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Bo ludzie nie zdają sobie sprawy, że te chemiczne trucizny NIGDY nie powinny być dopuszczone do sprzedaży!!! To chodzi tylko o kasę firm farmaceutycznych. Jest dla ludzkości jedno wyjście : natura!!! Odkwasic organizm, oczyścić i ożywić. I będziemy zdrowi i szczęśliwi. Znam takie produkty od natury, stosuje ją na sobotę, dzieciach, znajomych. Jesteśmy szczupli, zdrowi i radośnie witamy każdy dzień, włącznie z poniedziałkiem :) jeżeli ktoś jest zainteresowany, to zapraszam na priv na Facebooka : Anna. Mazurczyk. 7

    OdpowiedzUsuń
  31. Przepraszam, literówka : stosuje te cuda natury na sobie, a nie na sobotę :) i w sumie codziennie, w sobotę też :) pozdrawiam i życzę miłego, cudownego dnia!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Fajnie, że jest az tyle oburzonych :-) Koleżanka dała mi link do Twojego bloga po tym jak na swojej stronie na FB podzieliłam się moim oburzeniem, wątpliwościami, smutkiem i przerażeniem, że na 20 reklam celowo obejrzanych 15 stanowiły leki, spuplementy diety i inne syfy.

    Kopiuję moj wpis z FB, tak dla chętnycn :)

    Na 20 reklam, które przed chwilą celowo obejrzałam (i spisałam na kartce) 15 reklam to zachęta do kupowania wszelakich leków OTC, suplementów diet, wspomagaczy na porost włosów, rzucenie palenia, leków na afty, hemoroidy, zwalczających wirusy, wzmacniających organizm. Nieco mniej niż połowa zachęcała rodziców do kupienia wspomagacza gdy ich dziecko: nie je, nie śpi, brak mu koncentracji lub odporności. K@#$%****!!!!!!!! Jakim prawem te pieprzone koncerny farmaceutyczne naciągają, oszukują, wrabiają, ludzi niszcząc ich zdrowie i finanse pod płaszczykiem pozytywnej działalności???? Kiedy i dlaczego ktoś wydał na to zgodę?!? Mam tylko nadzieje, że inteligentni ludzie, jakimi jesteście nie dają się nabrać na to gówno. A już na pewno nie karmią swojego dziecka tym syfem, mysląc, że robią mu dobrze.... Aby dziecko było zdrowe daj mu soku z aronii lub herbatę z cytryną, a żeby spało nie kupuj mu aptecznego syfu tylko poczytaj bajkę na dobranoc.... Chcesz rzucić palenie to je rzuć. Proste? Nie żryj tabletki będącej w najlepszym razie placebo, a w najgorszym nafaszerowanej całą tablicą Mendelejewa. Chcesz mieć zdrowie??? Omijaj apteki!!! Idz do warzywniaka!!

    Ot i tyle w temacie. Czy mamy jakąś siłę, żeby to postrzymać?

    OdpowiedzUsuń