wtorek, 22 sierpnia 2017

My, dzieci z dworca 500+... czyli wypowiedź patologii ;)

Wypełniałam ostatnio wniosek o fundusz alimentacyjny (wiecie, mój były mąż to taki Kijowski trochę) i 500+ bo trzeba co roku. Postanowiłam jeszcze, że założę nam kartę dużej rodziny (Lidl mnie przekonał swoimi zniżkami 😂😂😂). Przejrzałam sobie przy okazji serwis "empatia", którym jestem zachwycona, bo nie znoszę urzędów, i doszłam do wniosków, jak na rysunku na dole.
I wiecie co, gdy kilka lat temu odeszłam od męża, to gdyby nie pomoc mojej mamy, to bym sobie nie poradziła. Teraz kobietom jest łatwiej. Mnie też jest łatwiej. Niech tylko jeszcze mopsy i inne urzędy miasta nie biorą pod uwagę zarobków męża, od którego się ucieka, przy wyliczaniu dochodu na osobę w rodzinie i wiele kobiet będzie mogło zacząć nowe szczęśliwe życie, bez poczucia, że są całkowicie od kogoś zależne, bo jakieś tam zaskórniaki będą miały. I gwarantuję Wam, że jak staną na nogi, to postarają się o pracę. Dla samych siebie i własnego rozwoju.
Głosów, że odejść jest łatwo, że to tylko kwestia chcenia i zaradności, słuchać nie będę. Bo kto nie przeszedł tego, co przechodzi masa kobiet w chorych związkach, ten gówno wie.
Ale pośmiać się mogę ;) W końcu taka z nas patologiczna rodzina. A nie, stój! "Patchworkowa" się teraz mówi :D

PS. Nie, nie złożyłam tych wszystkich wniosków, które wymieniam na rysunku ;)
PS2. Nadal uważam, że wolałabym nie płacić podatków, niż je otrzymywać z powrotem w formie świadczeń. Wyszłoby na to samo, a motywowałoby mnie do pracy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz