piątek, 31 stycznia 2014

kneblować, czy nie kneblować...

Potomstwo zazwyczaj potrafi się wspólnie bawić. Potrafi również przybrać niesamowicie solidarną postawę, gdy trzeba protestować przeciw odrabianiu lekcji. Zazwyczaj...
Koszmar zaczyna się, gdy latorośle są znudzone oraz przebywają jednocześnie na zbyt małej przestrzeni. I taka właśnie sytuacja ma najczęściej miejsce w samochodzie. Oprócz standardowych krzyków, jak: "zabieraj tą nogę!!!", "on mnie ugryzł!!!" i "mamooooo, ona mnie bije!!!" w repertuarze znajdują się irytujące konwersacje:
- Mamooo, kiedy dojedziemy??? - Syn
- Za pół godziny. - Anna L.
- Mama już???? - Córka
- Jeszcze nie - A.L.
- Ale kiedy??? - S.
- Za pół godziny! - A.L.
- Przed chwila też było "za pół godziny"! Teraz to już raczej za 29 minut!- S.
- Skoro wiesz, to po co pytasz? - A.L.
I tak całą drogę.
Anna L. ma swoje patenty na opanowanie sytuacji:

  1. W przypadku dłuższej drogi, zapchanie dziecięcych paszcz pokarmami. Na te całkiem długie podróże także narzędzia cięższego kalibru: kolorowanki, książki, tablet, PSP.
  2. Na krótsze przejazdy - zabawa w kłapaczki. Dłoń Anny L. zamienia się wtedy w mamę kłapaczkę, która za karę chce połknąć swoje dzieci. Dziecięce dłonie, jak łatwo się domyślić, są kłapaczkowymi dziećmi. 
  3. Zabawa w "Mamajusza". Kiedyś, gdy słowa "Mamaaa, juuuuż?" padały zbyt często, Anna L. zapytała kto to jest ten "Mamajusz", że tak często o nim wspominają. I tu dzieciaki dały upust swojej wyobraźni opisując wygląd i życie tej fikcyjnej postaci. Mamajusz jest niewidzialny, siedzi z przodu na siedzeniu pasażera. Jego obecność można rozpoznać po dziecięcej czapce założonej za zagłówek.
  4. Zabawa w marudne przedmioty. Wiadomo, w aucie dzieci marudzą. Anna L. postanowiła pokazać im, że nie jest to przyjemne dla otoczenia. Zaczęła udawać znudzony i marudzący samochód, warczącym głosem mówiąc: znowu trzeba jechać, ile to potrwa! Dlaczego zawsze to ja muszę ich wozić. A jak już muszę, to czemu nie jestem samolotem??? Albo tirem chociaż!, itd Potomstwo zaczęło prześcigać się w wymyślaniu, w jaki sposób marudzą kolejne przedmioty i urządzenia.
Zastosowanie powyższych rozwiązań działa około 5 minut. Potem znowu trzeba główkować, albo ustawić radio na cały regulator, aby zagłuszyło krzyki z tyłu ;)

Do szkoły i ze szkoły wozi dzieci Ala. I tu Anna L. chciała jej serdecznie podziękować za to, że potomstwo jeszcze żyje :D






2 komentarze:

  1. Generalnie jest wesoło, póki jest wyobraźnia do nowych pomysłów. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. też czasem mam taki dylemat ;)

    OdpowiedzUsuń