środa, 19 lutego 2014

czy Anna L. jest mężczyzną?

Wiele razy w ciągu dnia Annie L. zdaje się, że nie do końca jest kobietą. Bo czym, według wszelkich żartów w internetach, charakteryzuje się mężczyzna? Ano na przykład tym, że to totalna ofiara losu, gdy w grę wchodzą obowiązki domowe. I że trzeba mu sryliardy razy powtarzać, żeby coś zrobił:


Obowiązki domowe mogłyby dla niej nie istnieć. Anna L. ma tysiące fajniejszych rzeczy w głowie i nawet gdy zmusi się już do zrobienia czegokolwiek, to i tak myśli o czym innym (książce, nowym rysunku, tekście, swetrze do zrobienia na drutach, itd.).

Kolejna cecha charakterystyczna dla mężczyzn to... Mała podpowiedź: kobiety spójrzcie na swoich mężczyzn. A teraz popatrzcie w dół. Nie! Nie tu! Niżej, jeszcze niżej... Bingo! Buty. Te same co wczoraj, przedwczoraj, tydzień temu, miesiąc, w tamtym roku... Anna L. jak już ubierze jedne buty i je sobie rozchodzi, to nie ma bata, aby chodziła w czymś innym dopóki sezon się nie zmieni. Chociaż wspomina też z rozrzewnieniem stare nastoletnie czasy, gdy w glanach chodziło się na sanki zimą i na plażę latem. I tu następuje odejście od typowych męskich cech: nasza bohaterka nie lubi patrzeć na kobiety w szpilkach. Od razu współodczuwa ich przeraźliwe zmęczenie stóp i przykurcz ścięgien w łydkach.

Anna L. nie znosi też chodzić na zakupy. I do tej pory nie mieści jej się w głowie dlaczego centra handlowe ktoś nazwał "galeriami".

Jedziemy dalej: podteksty, domysły, ukryta prawda. Do Anny L. trzeba mówić otwarcie, dużymi literami i na chłopski rozum. Łopatologicznie. I nie, nie domyśli się, że coś powinna zrobić jeżeli nie powie jej się tego wprost.

Na domiar wszystkiego ma czelność mieć własne zdanie!

I tak, Anna L. chętnie nazywałaby siebie mężczyzną gdyby nie słoiki... Tak trudno je otwierać. Miiisssiuuuuu!!!! Pomóż!

15 komentarzy:

  1. to mozemy sobie reke podac
    ja mialam byc chlopcem, juz nawet imie mi wybrano i chyba cos w tym jest bo rozrozniam tylko kolory podstawowe, nie potrafie chodzic na obcasach, lubie meskie sporty takie jak pilka nozna, zuzel czy boks, nie lubie gotowac, lubie za to spac
    a ze sloikami tez mam problem
    dzis sie meczylam by otworzyc przecierowy sok marchwiowy... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, te słoiki, grrrr :)

      Usuń
  2. ekstra :))
    Też nie chodzę w szpilkach i nigdy nie chodziłam, jakoś mnie to przerasta :P

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja mam dwie pary szpilek, ale trzymam je na czarną godzinę. Jedne do trumny, a drugie by nimi gwoździe wbijać. Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! i to jest pomysł :) W końcu jakieś dobre zastosowanie. Ewentualnie jako narzędzie tortur ;)

      Usuń
  4. ja teżjak w jedne wejdę to az się rozlezą to dopiero kupuje nowe :D
    a glanyyy to jaaa nooosilam nooosiłam....takie klimaty :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm... właśnie takie klimaty...

      Usuń
  5. Jakie to prawdziwe, muszę pokazać mojemu męzowi. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z podejściem do domowych obowiązków możemy sobie rączkę podać. ... :)

    Gorzej z butami, nie przyznam się ile par ostatnio naliczył mój małż, jak robił porządki w szafie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak bym miała męża, co by mi porządki w szafach robił, to nawet bym mogła dla niego na tych szpilkach się przejść po pokoju :D

      Usuń
  7. ...tydzień...to bardzo optymistyczna wersja...ja muszę czekać ok. miesiąca:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to kwestia tego, czy to brat-współlokator, czy partner życiowy ;) Mój brat gówniarz jest jeszcze, przed trzydziestką :D

      Usuń
  8. tak czytam sobie to, co napisałaś i coraz więcej męskich cech i u siebie zaczynam dostrzegać. ale za to, jak prawdziwa kobieta zgubie się nawet na prostej ulicy :) i bardzo dobrze!! :))

    OdpowiedzUsuń