sobota, 22 lutego 2014

wolna sobota

Anna L. idzie trzeć ziemniaki na placki ziemniaczane, ale nie jest tak źle, skoro w międzyczasie mogła coś narysować. Jednak zakupy zrobiła babcia, za porządki nie wziął się jeszcze nikt. Nasza bohaterka zdążyła ugotować zupę i się wykąpać. Na 20 minut w wannie przypadło 17 wejść syna do łazienki, bo MUSIAŁ konsultować pisanie instrukcji do gry planszowej, którą tworzył. I kilka drobnych rzeczy w domu też się udało zrobić. Tylko efektów nie widać. Widać i słychać za to kota. Biega po mieszkaniu, odbija się od ścian, zrzuca wszystko, co nie jest na stałe przykręcone do podłoża lub nie znajduje się już na podłodze.

14 komentarzy:

  1. prawdziwa "wolna sobota", chyba wszystkie mamy to znają ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli Cię to pocieszy, moja sobota też przeważnie jest tylko z nazwy wolna :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja placki ziemniaczane robię od czasu kiedy kupiłam elektryczną tarkę. Wcześniej nikt by mnie na to przedsięwzięcie nie na mówił. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też kiedyś miałam :) kiedyś.....

      Usuń
  4. U nas tez wolna sobota to sobota porządkowa taka bardziej generalna, bo codziennie tez wiafomo cos tam sie sprzata...
    ale dzis niedziela....wiec odpoczywamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiam się właśnie nad sensem sprzątania w sobotę :/ Obecność dzieci w domu niestety oznacza potworny bałagan 2 minuty po posprzątaniu :/

      Usuń
  5. Też mam takie "wolne soboty" z tą różnica, że nie mam dzieci, i muszę na kursy obowiązkowe śmigać. Żyć nie umierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejdź do tego tak: nie przeciążysz nadgarstków :) Chociaż dla Twojej zielonej elfiej sukienki, to ja bym nawet nadgarstki sobie przeciążyła, żeby taką mieć. :D

      Usuń
  6. Hehe, to taki oksymoron...odkąd zasiliłam rzesze Matek nie ma czegoś takiego jak "wolna sobota". U nas to już podchodzi pod zajebiście męczący i wyczerpujący weekend...ale na szczęście jutro poniedziałek..chociaż parę godzin odpocznę w ...pracy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, też nie rozumiałam bezdzietnych koleżanek narzekających na zmęczenie w pracy :) Było tam tak cicho i spokojnie :P

      Usuń
  7. Kiedyś, kiedyś moja koleżanka mawiała, że przychodzi do pracy odpocząć, wtedy jej nie rozumiałam, ale dziś kiedy mam dwoje dzieci, już rozumiem, co miała na myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  8. taaaaa - kocham te "WOLNE" soboty, które mijają tak szybko, że ma się wrażenie, że już poniedziałek i do pracy - echhh kurczęęę

    OdpowiedzUsuń