czwartek, 15 maja 2014

powrót do naturalności

No może nie do końca do naturalności, bo kolor uzyskany drogą jak najbardziej chemiczną. Ale zbliżony do naturalnego koloru włosów Anny L.


Anna L. nie jest do końca zadowolona. Czuje się staro. Na zdjęciu wygląda oczywiście lepiej niż w rzeczywistości. A w realu:



12 komentarzy:

  1. O to chyba się nam te pryszcze zsynchronizowały...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja teraz tez jestem na etapie poszukiwań swojego koloru...Rudy mi się marzy :))
    szukam fryzjera który umiałby dobrać kolor do mojej karnacji, i koloru oczu...aby wydobyć to ukryte piękno, hehe

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie! Ja zawsze chciałam mieć kruczoczarne włosy, ale jako że mam bladą karnację, wyglądałabym w nich jak trup tudzież topielica. A pryszcze były kiedyś moją zmorą, lecz już mnie nie gnębią:).

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja dopiero po ciąży zaczęłam mieć problem z pryszczami :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w okresie dojrzewania nie miałam problemów z cerą. Teraz jak tylko dzieje się coś ważnego zawsze są:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oo to tak jak ja nigdy nie mialam, no może sporadycznie coś wyskoczylo ;) natomiast teraz to jakaś masakra normalnie ;) Wychodzi na to ze po 30 stce doczekalam się mlodzienczego trądziku ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ania spoko przyzwyczaisz się, to znaczy do koloru włosów:)) Nie do pryszcza. Do mnie też cholery często zaglądają, ja to tłumacze tym, że wyglądam jak osiemnastka:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też wracam do swojego, z ciemnego brązu na blond na razie jest miodowy :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie :) Ja pomyslu na siebie (kolor wlosow) nie mam tzn. mam, ale co chwila to sie u mnie zmienia. Obecnie orzechowy kasztan lekko juz zmyty, gdzies mi tam w glowie krazy wspomnienie o bladzie.
    Co do syfow to niestety mam podobnie :(

    OdpowiedzUsuń
  10. ten pryszcz to i do mnie się przypałętał...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziewczyno, jak Ty to robisz, że wyglądasz tak obłędnie?:) pozdrawiam:):)

    OdpowiedzUsuń